Wyświetl temat - Upiór w Operze, czyli o kilku takich, co ukradli eter.

Upiór w Operze, czyli o kilku takich, co ukradli eter.

O wszystkim

Re: Upiór w Operze, czyli o kilku takich, co ukradli eter.

Postautor: Rodrigues » 20 lis 2017, 18:13

Jeżeli według kogoś powyższy hit muzyki disco nie licuje z formułą Opery to uderzmy w mocniejsze nuty.

ARIA II. Spektrum akustyczne w ujęciu oktaw muzycznych.

Co prawda Akt VIII dotyczy fali świetlnej, a nie akustycznej, ale Opera i otwarcie muzyczne Arii I zezwala nam nieco odpłynąć od brzegu.

Mój nauczyciel fizyki z liceum twierdził, że człowiek o wykształceniu średnim powinien znać zakresy dla widma fla elektromagnetycznego. Natomiast co do dźwięku wiedza szkolna ograniczała się za moich czasów do podania zakresu dźwięków słyszalnych od 16-20 Hz do 16-20 kHz. Dźwięki niższe nazwano infradźwiękami, a wyższe ultradźwiękami. Ponadto oprócz wysokości (częstotliwości) dźwięk charakteryzował się jakościowo "barwą" uzależnioną od jego źródła. Pomijam w tej chwili temat natężenia dźwięku i poziomu tego natężenia oraz poziom głośności.

Okazuje się jednak, że powyższe informacje w żaden sposób nie wyczerpują tematu spektrum akustycznego dźwięków. Co prawda w obecnych podręcznikach do fizyki dla gimnazjum są wprowadzane pewne elementy dające podstawy, ale to nie daje pełnej wiedzy o zagadnieniu.

Skoro w muzyce praktycznie prawie każdy słyszalny dźwięk czysty można oznaczyć jednym symbolem z indeksem lub zawrzeć w wąskich widełkach między dwoma takimi symbolami - to czemu nie mamy tego wprowadzić do fizyki. W ten sposób zakres słyszalności dzielimy na oktawy. W każdej oktawie wprowadzimy podobne tony i półtony, czasem nieco nieściśle zwane dźwiękami. Łącznie w oktawie mamy 12 (tuzin) dźwięków tonowych i półtonowych. Okazuje się, że podstawową jednostką jest półton, a nie ton, gdyż to on wyznacza regularny interwał wysokości dźwięków klawiszy fortepianu lub pianina (białych i czarnych). Chodzi o to, że nie wszystkie klawisze białe posiadają dźwięki różniące się o cały ton - tak jest tylko dla tych między, którymi występuje czarny klawisz. W ten sposób wszystkie 12 dźwięków w oktawie dzielą się na 7 tzw. tonów głównych (białe klawisze) i 5 tzn. półtonów (czarne klawisze). Dla przejrzystości zapiszmy wszystkie tony Oktawy Wielkiej:

    7 tonów głównych Oktawy Wielkiej (białe klawisze): C, D, E, F, G, A, H
    5 półtonów oktawy Wielkiej (czarne klawisze): C#, D#, F#, G#, A#
    12 wszystkich tonów Oktawy Wielkiej: C, C#, D, D#, E, F, F#, G, G#, A, A#, H

Wynika stąd, że w oktawie mamy najpierw dwa czarne klawisze w normalnej odległości, a później mamy przerwę i kolejne trzy czarne klawisze. Ponadto czarne klawisze nie występują też na początku i na końcu oktawy. Jak rozumiem ten zabieg został wprowadzony po to, aby móc identyfikować tony w danej oktawie.

Skoro podział jednej oktawy już znamy to teraz omówmy ile mamy oktaw oraz jak je nazywamy i oznaczamy. Dla symetrii przyjmiemy, że pełny możliwie szeroki zakres dźwięków słyszalnych ma aż 12 (tuzin) oktaw, mimo że Wikipedia podaje 10 oktaw:


https://pl.m.wikipedia.org/wiki/D%C5%BAwi%C4%99k_(muzyka) (warto zobaczyć tę stronę, bo jest lepiej opracowana niż wersja angielska)

Aby nie być gołosłownym z tymi 12 słyszalnymi oktawami powiem, że na podstawie testerów internetowych ja sam najprawdopodobniej słyszę całą oktawę C3-H3 pod oktawą subkontra (przy 5 Hz pojawia się wrażenie słuchowe z głośnika mikrofonu). Natomiast sam nie słyszę już oktawy c7-h7 znajdującą się nad oktawą sześciokreślną (15 kHz słyszę, a 16 kHz już nie). Natomiast podobno młodzi ludzie lub dzieci powinni słyszeć około 1/3 oktawy siedmiokreślnej. Przykładowo dźwięk d7# to prawie dokładnie 20 kHz.
Pianina mają 7 oktaw najniższą kontra C1-H1, a najwyższą czterokreślną c4-h4. Fortepiany podobnie, ale mają one o 4 klawisze więcej (3 białe), więc mówi się, że mają 7 i 1/4 oktawy, choć ściśle jest to 7 i 1/3. Podobno organy mają większy zakres oktaw, ale nie wiem czy 10 czy 12. Wypiszmy te wszystkie 12 (tuzin) oktaw:


    subsubkontra C3-H3
    subkontra C2-H2
    kontra C1-H1
    Wielka C-H
    mała c-h
    jednokreślna c1-h1
    dwukreślna c2-h2
    trzykreślna c3-h4
    czterokreślna c4-h4
    pięciokreślna c5-h5
    sześciokreślna c6-h6
    siedmiokreślna c7-h7 (wchodzi na ultradźwięki)

Najważniejsze, że te same tony w sąsiednich oktawach różnią się dwukrotnie częstotliwością (2 razy). Ta 2-krotna różnica w ramach oktawy podzielona jest na 12 interwałów półtonowych. Zatem takie półtonowe interwały odpowiadają krotności częstotliwości równej Pierwiastekstopnia12(2)=2^(1/12).

Widmo fal elektromagnetycznych jest rozszerzeniem tęczy, zaś spektrum fal akustycznych jest rozszerzeniem klawiatury fortepianu. Najdobitniej widać to w załączniku na screenie ilustracji ze strony:

http://tepramu.w.interiowo.pl/teoria/ok ... linia.htm#

Jeśli chodzi o oznaczenia wysokości dźwięków na pięciolinii to zastosowano tutaj 4 sztuczki określające wysokość nut. Po pierwsze klucz basowy określa dźwięk f na 4 linii, po drugie klucz wiolinowy określa położenie dźwięku g1 na drugiej linii. Kolejny element to 8, która zapisana z dołu obniża o oktawę, a zapisana z góry podwyższa o oktawę.

Na koniec pewne podobieństwo tej dźwiękologii do teorii względności. Otóż dla podkreślenia różnic między oktawami basowymi, a wysokimi stosuję się indeksy dolne i górne. Zupełnie tak samo w teorii względności stosuję się indeksy górne kontrawariantne dla wektorów, a indeksy dolne kowariantne dla kowektorów (form).

Jeszcze jedną rzecz uświadomiłem sobie dzięki stronie:

http://www.michalkaszczyszyn.com/pl/lessons/notes.html

Na stronie tej są wypisane częstotliwości wszystkich dzwięków i "półdzwięków" 10-ciu oktaw. Zamiast krzyżyka # użyty jest tutaj przyrostek "-is", np. C#=Cis.

Ponadto jest tu użyta logiczniejsza notacja angielska, w której zamiast H jest B. Wówczas gdyby przesunąć granicę oktawy c, d, e, f, g, a, b o dwa tony w lewo to byśmy mieli oktawę alfabetyczną A, B, c, d, e, f, g. W zasadzie granica oktaw jest umowna.
Załączniki
oktawy i dźwięki fortepianu.png
Spektrum dźwięków 8 oktaw na klawiaturze fortepianu i na pięciolinii.
10 oktaw.png
10 podstawowych oktaw - dodanie kolejnych dwóch wchodzi na granicę słyszalności
razkreślna.png
Częstotliwości tonów głównych oktawy razkreślnej.
razkreślna.png (5.46 KiB) Przeglądany 3468 razy
Ostatnio zmieniony 26 lis 2017, 20:51 przez Rodrigues, łącznie zmieniany 4 razy
Awatar użytkownika
Rodrigues
 
Posty: 429
Rejestracja: 17 gru 2012, 7:38

Re: Upiór w Operze, czyli o kilku takich, co ukradli eter.

Postautor: Rodrigues » 21 lis 2017, 23:52

ARIA III. One way speed of light

Prawie od początku Opery mowa jest o tym, że np. doświadczenie typu Michelsona-Morleya testowało tylko dwukierunkową prędkość światła. Okazuje się jednak, że na zachodzie już wiele lat temu zostały wprowadzone i zbadane teorie , które nie zakładają jednokierunkowej prędkości światła równej c:


https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Jednoki ... -transport (wersja polska)

https://en.m.wikipedia.org/wiki/One-way_speed_of_light (wersja angielska)

Natomiast w Polsce bracia Szostkowie (to ci dwaj co ukradli eter) podnieśli ten problem jakby niezależnie i spotkali się z niezrozumieniem znamionującym kompletny brak wiedzy o ideach zachodnich. Zresztą sami bracia nie są tu bez winy, gdyż nie znali i w efekcie zignorowali odkrycia zachodnie oraz prowadzili zbyt ostrą kampanię o rzekomym obaleniu Einsteina. O co dokładnie chodzi i jaki jest status tych wszystkich teorii? Prawdopodobnie w toku rozwoju Aktu VIII poznamy odpowiedź na to pytanie.

Podstawową różnicą tych alternatywnych teorii z konwencjonalną teorią względności jest przyjęcie innego sposobu synchronizacji zegarów i tym samym inne podejście to kwestii równoczesności. Dotyczy to zarówno teorii "one way speed of light", teorii Tangherliniego czy teorii Szostków. Mało tego, te teorie alternatywne mogą, ale nie muszą być równoważne teorii względności. Ten aspekt będzie jeszcze analizowany, ale już uczulam, że wg niektórych uczonych są one fizycznie równoważne STW, ale zawierają pewne dodatkowe swobodne prametry cechowania.

Synchronizacja "Global Zero Clocks" i standardowa synchronizacja STW

Jak w filmie o Jamesie Bondzie zsynchronizujmy zegarki metodą zerowania czasu na zegarku (godzina 00). Dotyczy to zegarków znajdujących się w tym samym miejscu, niezależnie od tego czy spoczywają czy poruszają się względem układu wyjściowego. Tym samym widzimy, że ta metoda synchronizacji wyróżnia ten układ odniesienia, w którym wyzerowaliśmy zegary na hiperpowierzchni równoczesności w tym układzie. Warto dodać, że dla osób nie znających teorii względności powyższy sposób synchronizacji nie będzie budził żadnych zastrzeżeń, zaś dla ortodoksyjnych relatywistów będzie niedopuszczalny lub będzie jak wspomniałem wyróżniał układ odniesienia. To wyróżnienie może być tylko konwencjonalne albo może być realnym wyróżnieniem eteru - ale teraz nie rozstrzygamy jeszcze żadnego scenariusza.

Teraz zobaczymy czym różni się od powyższej standardowa synchronizacja zegarów w STW. Najlepiej jest przedstawić ją w oryginalnej wersji Einsteina dla świetlnych sygnałów radarowych. W celu przypisania czasu sąsiedniememu zdarzeniu wysyłamy ku niemu w chwili czasu t'1 sygnał świetlny, który wraca do nas w czasie t'2. Użycie primów oznacza, że uwzględniamy przypadek układu poruszającego się. Wówczas czas t' dla zdarzenie odbicia w danym układzie określamy jako średnią arytmetyczną:

    t'=(t'1+t'2)/2

Jest to oczywiście konsystentne ze stałą jednokierunkową prędkością światła. Interesuje nas czas t'=0, gdyż "błędnie mniemamy", że doprowadzi nas to do tego samego co powyżej. Wówczas t'1=-t'2. Rozważmy jednak układ współrzednych, który porusza się względem naszego pierwotnego wyróżnionego układu.

Postaram się udowodnić dedukcyjnie, że określone zdarzenie t'=0 nie pokrywa się z wcześniej określonymi zdarzeniami t=0 dla żadnego układu odniesienia (zakładamy niezeeową drogę promienia) . Zrobię to podwójnie: w układzie wyjściowym nieprimowanym i w układzie primowanym. Mianowicie pokaże, że synchronizacja radarowa zdarzenia t=0 w układzie primowanym może być "przedłużona" do synchronizacji radarowej w układzie primowanym, ale da ona wartość t'<0. Z drugiej strony synchronizacja radarowa w układzie primowanym prowadząca do t'=0 może być "przedłużona" do synchronizacji w układzie nieprimowanym, ale prowadzi ona do t>0. Mam nadzieję, że ten opis wystarczy do dość czytelnych diagramów czasoprzestrzennych. Warto wyjaśnić, że mowa jest o dwóch zdarzeniach t=0 (t'<0) oraz t>0 (t'=0), gdzie aby nie komplikować nie zostały wprowadzone symbole rozróźniające te zdarzenia. Dodatkowo należy dodać, że układ primowany porusza się w kierunku lokalizacji zdarzeń, których synchronizacja czasu dotyczy.

WNIOSKI: Synchronizacja radarowa nie daje zerowania wszystkich zegarów w układach poruszających się względem siebie tak jak synchronizacja "Global Zero Clocks". Takie zerowanie występuje tutaj tylko w jednym punkcie - w początku układu współrzędnych. Ten fakt może sprawiać, że synchronizacja radarowa wygląda na wybiórczo zerującą określony zegar. Czemu w jednym miejscu przelatujace zegary są zerowane, a w innych miejscach przelatujące zegary koło zegara wyzerowanego nie są zerowane? Dlaczego przesuwanie początku układu współrzędnych ma zmieniać synchronizacje czasu? Niestety odpowiedź jest trudna i opiera się na złamaniu absolutnej równoczesności. Chodzi o to, że przesunięcie początku układu współrzędnych odbywa się wg równoczesności danego układu co narusza synchronizacje w innych układach.

Innym nieznanym w ordodoksyjnej STW wnioskiem jest naruszenie typowej synchronizacji wobec złamania równoczesności absolutnej. Otóż takie złamanie daje możliwość innych sposobów synchronizacji.

Uwaga1. Początkowo podałem błędną nazwę "Slow Clocks Motion" dla synchronizacji Global Zero Clocks. Ten pierwszy termin określa pewną nie całkiem konkretną procedurę, która granicznie jest równoważna standardowej synchronizacji (np. radarowej). Termin "Global Zero Clocks" ukułem sam dla synchronizacji, której implicite używali bracia Szostkowe (2015) i Tangherlini (1958) oraz prawie explicite Mansouri-Sexl (1977), a także najwyraźniej inni jak podaje Wikipedia. Rzeczywiście praca z 1977 była już podsumowaniem szerszych badań różnych badaczy. Mansouri i Sexl rzeczywiście zwrócili uwagę na rolę warunków t'=0 i t=0, ale przede wszystkim swoją synchronizację określali terminem "absolutnej równoczesności" ("absolut simultaneity).

Uwaga 2. W załaczniku podany jest sens parametru €, który dla synchronizacji radarowej wynosi 1/2 (przy czym czasy t1, t2, t3 oznaczyłem t'1, t', t'2). Obliczyłem go również dla synchronizacji Global Zero Clocks (absolut simultaneity):

    €=1/2+beta/2

    beta=v/c

    t'=(t'1+t'2)/2+beta*(t'2-t'1)/2
Zatem w układzie wyróżnionym (eterem czasem zwanym) mamy zwykłą synchronizację (beta=0), a w układach poruszających się zwiększa się waga dla późniejszego czasu t'2.

Załączniki
Screenshot_20171126-204626.png
Uogólnienie synchronizacji radarowej - parametr € zależy od układu odniesienia.
20171123_223049.jpg
Synchronizacja radarowa zdarzenia t=0 w układzie nieprimowanym może być przedłużona na żółto do synchronizacji w układzie primowanym i t'<0.
Screenshot_20171123-223158.jpg
Synchronizacja w układzie primowanym zdarzenia t'=0 może być przedłużona na żółto do synchronizacji w układzie nieprimowanym i t>0.
Awatar użytkownika
Rodrigues
 
Posty: 429
Rejestracja: 17 gru 2012, 7:38

Re: Upiór w Operze, czyli o kilku takich, co ukradli eter.

Postautor: Rodrigues » 04 gru 2017, 1:13

Zmodyfikowane transformacje Lorentza

Okazuje się, że modyfikacja synchronizacji radarowej na rzecz € synchronizacji (np. Global Zero Clocks) prowadzi do modyfikacji transformacji Lorentza. Ponieważ, jak rozumiem, w danym układzie odniesienia można synchronizować czas inaczej wzdłuż każdej osi - to mamy wektor [€x, €y, €z]. Zaś w układzie primowanym [€x', €y', €z']. Teraz transformacja współrzędnych będąca modyfikacją transformacji Lorentza przybierze formę podaną w załączniku. Wektory kappa i kappa' to zgrubsza wektory synchronizacji € i €' lub ich funkcje. Z powodu, który wyjaśnię poniżej nie rozbieram tego na czynniki pierwsze. Natomiast gdyby ograniczyć się do jednego wymiaru przestrzennego i podstawić kappa=1, kappa'=0 (bo chyba nie odwrotnie) to dostalibyśmy transformacje STE braci Szostków (Tangherliniego)

STATUS NOWEJ POSTACI TRANSFORMACJI

Okazuje się, że zagadnienie można rozpatrywać dwutorowo.
W pierwszym ujęciu można uważać, że wprowadzona dowolność synchronizacji jest tylko pewną możliwą swobodą, która nie zmienia nic, a nic fizyki. Mówiąc brutalniej można by tu mówić o pewnej jałowości, gdzie komplikacja jest sama dla siebie, a nic z niej nie wynika - poza samej możliwości takiej modyfikacji.

Druga opcja byłaby taka, że przyroda rzeczywiście wyróżniałaby dany układ współrzędnych i synchronizacje Global Zero Clocks. Wówczas mielibyśmy teorię eteru, który powinien dać się zweryfikować doświadczalnie. Przykładowo taka opcja umożliwiłaby wykrycie ruchu absolutnego względem promieniowania tła (który został wykryty innymi metodami).

Jednakże większość uczonych wg podanych linków skłania się ku pierwszej opcji "jałowośći/konwecjonalności" zmodyfikowanej transformacji czy synchronizacji. Twierdzą oni, że to postępowanie jest czysto konwencjonalne i nie daje możliwości pomiaru jednokierunkowej prędkości światła. Jednak jest to w sprzeczności z możliwością pomiaru kapp, które jak twierdzi Wikipedia są eksperymentalnie bliskie zeru. Niestety na stronie nie jest wyjaśnione jak są mierzone te kappy, które niby miałyby się nie dać zmierzyć.

Ja wychodzę z założenia, że mimo wszystko zagadnienie wymaga rozstrzygnięcia doświadczalnego i że takie rozstrzygnięcie jest pryncypialnie możliwe. Oczywiście doświadczenie/obserwacja musi wychodzić poza eksperyment Michelsona-Morleya. Jednocześnie przyjmuję częściowy charakter konwencjonalności wybranej synchronizacji. Tzn. część implikacji fizycznych nie powinna zależeć od konwencji synchronizacji, ale pewna ich część jednak wg musi zależeć. Wówczas doświadczenie rozstrzyga, która konwencja synchronizacji zachodzi w przyrodzie.
Załączniki
Screenshot_20171204-005222.png
Ogólna modyfikacja transformacji Lorentza dla różnych synchronizacji.
Awatar użytkownika
Rodrigues
 
Posty: 429
Rejestracja: 17 gru 2012, 7:38

Re: Upiór w Operze, czyli o kilku takich, co ukradli eter.

Postautor: Rodrigues » 28 lut 2018, 15:44

Ad. akt VII. Kot śpi, a myszy harcują.

Dwa miesiące temu pojawił się filmik krytykujący masę relatywistyczną (ba, negujący jej istnieniu) oraz cytujący szeroko analizowany w akcie VII wykład prof. K. Meissnera:

https://www.youtube.com/watch?v=CX59LR2-Yjs

Na wstępie mogę jedynie pogratulować ilości odsłon po dwóch miesiącach (prawie 8 tys. na dzień 28.02.2018) oraz jasności wypowiedzi, w tym specyficznego akcentowania odpowiednich wyrazów. Poza tym oczywiście nie mogę się zgodzić na te płytkie analizy. Przepraszam, że nie będę w tej chwili walczył z wiatrakami (tzn. z płytkim pojmowaniu STW), ale cały akt VII wyjaśnia subtelne błędy, takie same jak te zawarte w filmiku.

Jednak nie mogę powstrzymać się (dzięki czemu nie pozostanę gołosłowny autonomicznie w tym poście) w dwóch błędach matematycznych analizy wzoru:

    M(v)=m/(1-v^2/c^2)^0.5

Błąd 1)

Autor stwierdza, że powyższa relacja jest w sprzeczności dla fotonu. Nieco upraszczając stara się on pokazać sprzeczność, że z m=0 wynika, że M=0, a z drugiej strony dla v=c wynika, że M=nieskończoność. Wobec tego masa M (relatywistyczna) nie istnieje, bo daje sprzeczne wartości. Oczywiście błąd tkwi w symbolu nieoznaczonym 0/0. Tej nieoznaczoności matematycznej (nie mylić z nieoznaczonością Heisenberga) nie da się obliczyć w ramach zwykłej mechaniki, ale nie oznacza ona sprzeczności pojęcia. Ten symbol nieoznaczony określa mechanika kwantowa:

    M=E/c^2=hf/c^2=h/(lambda*c)

Czyli jest dokładnie tak jak w moim avatarze, nawet dla fotonów. Występuje tutaj częstotliwość fotonu f oraz jego długość lambda. Można to wyprowadzić jeszcze bardziej po szkolnemu:

    M=p/c=h/(lambda*c)

gdzie trzeba zastosować wzór z I klasy Liceum na każdym poziomie. Chodzi o wzór Comptona-Einsteina bardziej znany w wersji przekształconej jako wzór de Broglie'a.

Błąd 2)

Jest to bardziej subtelny błąd i nie ja go zauważyłem. Ten błąd już opisywałem wcześniej w akcie VII niniejszego tematu. Linkuję dokładnie:

http://kusznictwo.org/forum/viewtopic.p ... 6&start=30

W poście trzecim i punkcie 3) określiłem to zagadnienie relatywistycznym paradoksem Zenona. Chodzi o to, że przyjmując masę relatywistyczną w zwykłej zasadzie dynamiki otrzymujemy skończony czas rozpędzania ciała o niezerowej masie do c. Ten paradoks wynika ze skończoności całki niewłaściwej, w której funkcja podcałkowa dąży do nieskończonej wartości. Błąd polega na tym, że samo stwierdzenie nieskończoności jakiejś wartości nie oznacza nieskończoności procesu (całki). Tak samo jak w oryginalnym paradoksie Zenona nieskończona suma nie powinna oznaczać nieskończoności czasu gonienia żółwia przez Achillesa.
Oczywiście tutaj jest więcej problemów - osoby, które nie są biegłe w tej tematyce mogą, a nawet powinny czuć się teraz mocno skołowane. Tutaj nie chodzi bynajmniej o udowodnienie możliwości rozpędzenia do c ciała o niezerowej masie spoczynkowej - to jest oczywiście niemożliwe. Tutaj chodzi o pokazanie pewnej nieścisłości w argumentach opartych na masie relatywistycznej. Otóż jeżeli pominiemy wzór na energię E=Mc^2, pomijany w tej wersji przez stoików to formalnie z nieskończoności M dla v=c nie do końca możemy wnioskować, że rozpędzenie do c jest niemożliwe. Owszem to by było trochę paradoksalne fizycznie, ale w pewnym sensie okazuje się byłoby możliwe matematycznie. O co chodzi? Chodzi o to, że jak będziemy rozumować po newtonowsku (bo taki jest zamysł używania masy relatywistycznej) to rozpędzając ciało stałą siłą F=Ma uzyskamy skończony czas przyspieszania do c na skończonej drodze. Na końcu tego czasu będzie mały symbol nieoznaczony 0*nieskoczoność (a=0 i M= nieskończoność), ale formalnie będzie się to mogło równać stałemu F. Wyprowadzenie cytuję w załączniku z artykułu J. Gluzy.
W takim razie gdzie jest błąd w błędzie? - jesteśmy na grząskim gruncie gdzie wykazujemy błędy logiczne i matematyczne w sytuacji posługiwania się błędnymi założeniami. Teraz odpowiem wymijająco - pełna satysfakcjonująca odpowiedź będzie możliwa dopiero po mojej publikacji.

INNE REFLEKSJE.

Tak sobie pomyślałem, że może nie jest dobrze tak krytykować - jak chłopak nawet nie pojęcia, że wypowiada się o czubku góry lodowej (choć sam porównał to do bolida F1). Chciał dobrze, ładnie to wykonał za co został pochwalony. Nawet powołał się na autorytet.

W tym miejscu wnikam głębiej i zastanawiam się komu zależy na tak wyrażnym "lobbowaniu" pojęcia masy spoczynkowej m i negowaniu M? Czy to raczej przypadek i chęć porządkowania wiedzy połączony z usuwaniem pojęć, których się nie rozumie? Myślę, że po troszę jest to połączeniem przypadku, "lobbingu" cząstkowców oraz błędnie pojętej metodologii nauki.

Przypadku komentować nie będę. Natomiast sam się zdziwiłem, że ten "lobbing" cząstkowców jest krótkowzroczny. To jasne, że chcą mieć oni konkretny i stały parametr masy spoczynkowej m. Ale nie zapominajmy, że chcą oni tłumaczyć masę oddziaływaniem z polem skalarnym Higga (cząstka Higgsa). Dla prostoty jest im łatwiej analizować indukowanie masy m zamiast bardziej skomplikowanej masy M. Stąd ta kampania na rzecz upraszczania pojęcia masy typu m. Niestety jest tu pewna niekonsekwencja. Otóż w tym ujęciu masa nie jest cechą własną ciała, a cechą nabytą w wyniku oddziaływania.

Jeżeli chodzi o nieprawidłowość metodologiczną to sparafrazuję ją powiedzieniem "nigdy nie mów nigdy". Chodzi o zaprzeczanie małego kwantifikatora: "NIE ISTNIEJE". Niestety fizycy naużywają tego określenia w sposób nieuzasadniony. W matematyce np. dowody, że coś nie istnieje są o wiele trudniejsze niż, że coś istnieje. Ba, wiele takich tez nazywa się nawet hipotezami z racji trudności w dowodzie. Najlepszym przykładem jest hipoteza Riemanna stanowiąca jeden z problemów milenijnych - 1 000 000 $ do odebrania dla śmiałka, który udowodni, że poza prostymi Im z=0 i Re z=1/2 NIE ISTNIEJĄ miejsca zerowe funkcji dzeta Riemanna. Co to znaczy, że masa M miałaby nie istnieć? Przecież znajduje się ona na moim avatarze i pojawia się ona w różnych obiektach fizycznych i wzorach? Ba, dla ciała poruszającego się łatwiej zmierzyć M niż m, tzn. mierzyć m się wtedy właściwie nie da, ale wyliczać jedynie. Termin NIE ISTNIEJE w fizyce ma sens np. przy perpetuum mobile. Natomiast widziałem co najmniej dwa razy nieuprawnione użycie tego terminu, które koniec końców okazywało się błędem.


Załączniki
Gluza 1.png
Opis paradoksalnego przyspieszania ciała do prędkości c w artykule J. Gluzy.
Gluza 2.png
Druga cześć opisu paradoksu, który można nazwać "relatywistycznym paradoksem Zenona".
Gluza 2.png (111.71 KiB) Przeglądany 1830 razy
Awatar użytkownika
Rodrigues
 
Posty: 429
Rejestracja: 17 gru 2012, 7:38

Re: Upiór w Operze, czyli o kilku takich, co ukradli eter.

Postautor: Rodrigues » 03 mar 2018, 22:37

Inny przykład odzewu lub przypadkowe następstwo chronologii i tematyki

Akt VII rozpoczął się rozwijać pod koniec sierpnia 2016. Natomiast we wrześniu 2016 na pewnym forum rozpoczęłą się ostra dyskusja na bardzo podobny temat:

https://groups.google.com/forum/m/#!msg ... fRnZz8AgAJ

Prowodyrem dyskusji i założycielem tematu jest intelektualista o nicku Tornad. Jego rozmówcy mienią się fizykami (pewnie nawet są, a i nazwiska się pojawiają), ale uchyliłbym się od określenia ich intelektualistami. Powtarzają oni jak mantrę to czego się nauczyli i to co zrozumieli, ale nic więcej. W ten sposób niczego nie wyjaśniają wnikliwemu Tornadowi, a wręcz przeciwnie rzucają wyzwiskami i mięsem (przynajmniej jeden z nich) i kierują go na błędne tory. Jeśli Tornad był czytelnikiem niniejszego tematu to też w kwestii poglądów Einsteina temat mógł go wprowadzić w błąd. Wtedy o tym nie wiedziałem, ale rzeczywiście Einstein nigdy nie napisał wzoru M=gamma*m, czy też pełnego wzoru E=Mc^2 (a jedynie E0=m*c^2). Natomiast Tornad ma racje, że konwencja masy relatywistycznej obecna jest w wielu znakomitych podręcznikach (Feynman, Grifins i wielu, wielu innych). Zatem określenie tego stanu rzeczy "bzdurą" przez jednego z wszystkowiędzących jest co najmniej nieprecyzyjne.

Nasz poszukiwacz prawdy zwiedziony przez wszsytkowiedzących dochodzi do afizykalności zjawisk dylatacji czasu, kontrakcji długości i zwiększenia masy relatywistycznej. Wg mnie to nie jest tak i wszystkie te zjawiska mają miejsce na poziomie eksperymentów. Problem polega jedynie na interpetacji opartej na względności ruchu. W tym aspekcie nie jestem pewien czy Tornad byłby w stanie to przyjąć. Natomiast jego wnikliwość w kontekście m kontra M pozwala wierzyć, że tak. Po prostu Tornad nie kupował kitów o dydaktyce, pierwszakach etc.
Awatar użytkownika
Rodrigues
 
Posty: 429
Rejestracja: 17 gru 2012, 7:38

Re: Upiór w Operze, czyli o kilku takich, co ukradli eter.

Postautor: Rodrigues » 16 mar 2018, 10:43

Akt IX. Pożegnanie Hawkinga

W tę środę 14 marca 2018 roku zmarł legendarny astrofizyk Stephen Hawking.

W niniejszej Operze "zagościł" on tylko raz, ale w jakżesz zaszczytnej roli:

Rodrigues na stronie 4 pisze:Ponadto Gluza za Okunem twierdzą na podstawie listu Einsteina do Barnetta, że Einstein odszedł od pojęcia masy relatywistycznej. Może to być prawda, gdyż w "Istocie teorii względności" podaje on tylko wzór E0=mc^2, gdzie E0 to energia spoczynkowa ciała, a m to masa rozumiana jako masa spoczynkowa. Ale nic to: "Umarł król, niech żyje król". Otóż mianowicie Gluza za Okunem uświadomili mi wreszcie, że Stephen Hawking nie robi ceregieli z masą relatywistyczną. 100 lat Stephen :-).


Wyjaśniam o co chodziło. Einstein zmarł dawno, ale w moich "sercu" zmarł jakby drugi raz, gdy dowiedziałem się, że ostatecznie nie przyjął pełnej formuły E=M c^2, tylko E0=m0 c^2. Natomiast Hawking w swoich dwóch największych bestsellerach napisał tylko jeden wzór E=m c^2, jak rozumiem w kontekście E=M c^2. (Kontekst jest uzasadniony tym, że był krytykowany przez Okuna dwukrotnie.) Dlatego napisałem "umarł król" (Einstein) "i nie niech żyje król" (Hawking). Teraz jest gorzej, bo król umarł dosłownie, a nowego króla nie widać:

    Umarł król (Hawking) i nie widać jego godnego następcy.

Żyjemy w czasach fejków i postprawdy. Teraz nawet profesorowie teorii grawitacji mogą bez krytyki z zewnątrz (nie licząc mojej) twierdzić, że Einstein był "naprawdę słabym matematykiem" lub "można u niego podejrzewać dyskalkulię". (Wyjaśniam, że to totalne bzdury obalone choćby ocenami celującymi Einsteina z matematyki.) Dlaczego tutaj o tym wspominam. Otóż boję się, że jak minie żałoba po Hawkingu, to naukowcy będą negować jego rolę. Już takie próby miały miejsce wcześniej. Ja jednak twierdzę, że Hawking zachował młodość genialnego umysłu do końca lub prawie do końca życia. Inni współcześni mu koledzy jakby się wypalili, a on myślał i wymyślał nowe koncepcje cały czas.

Magia dat narodzin i śmierci Hawkinga

Hawking urodził się 8 stycznia 1942 roku, czyli co do dnia 300 lat po śmierci Galileusza. Zmarł zaś 14 marca, czyli w dniu narodzin Einsteina 139 lat później. Ponadto jeśli najpierw zapiszemy miesiąc tej daty to dostaniemy liczbę Pi=03.14. Z tego powodu dzień śmierci Hawkinga i narodzin Einsteina jest dniem liczby Pi:

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%84_Liczby_Pi

Pamiętam, że podobna koincydencja dat miała miejsce dla innych wielkich uczonych, ale nie zapamiętałem dla których. Sprawdziłem jedynie, że data roczna śmierci Galileusza pokrywa się z prawdopodobnym rokiem narodzin Newtona. Jednocześnie rok ten stanowił 99 rocznicę śmierci Kopernika (lub nawet 100 jeśli przyjąć styczniową datę narodzin Newtona). Ponadto Kepler urodził 98 lat po narodzinach Kopernika.
Ostatnio zmieniony 21 mar 2018, 22:31 przez Rodrigues, łącznie zmieniany 1 raz
Awatar użytkownika
Rodrigues
 
Posty: 429
Rejestracja: 17 gru 2012, 7:38

Re: Upiór w Operze, czyli o kilku takich, co ukradli eter.

Postautor: Rodrigues » 19 mar 2018, 8:53

Aria I. Pogląd Hawkinga na masę i jej związek z energią

W załączniku prezentuję explicite co napisał Hawking o masie (relatywistycznej) w Krótkiej historii czasu. Zagadnienie to było szeroko dyskutowane w akcie VII.

Potwierdza się zatem, że Hawking wg starej szkoły relatywistyki uznawał, wbrew współczesnym profesorom, ogólną relacje E=Mc^2, a nie tylko jej wersje spoczynkową e=mc^2 (lub E0=m0*c^2). Pierwsza z tych relacji uwzględnia ruch i energię kinetyczną, a druga nie. Hawking użył dla relacji ogólnej E=Mc^2 popularnego oznaczenia "E=mc^2", ale przytoczony poniżej tekst rozwiewa wszelkie wątpliwości, że miał na myśli masę relatywistyczną M ("m"), a nie spoczynkową m0.

Ponieważ Hawking wyróżnił relacje E=Mc^2 ("E=mc^2") jako jedyny wzór w swojej książce należy uważac', że był to wybór świadomy i przemyślany. Nawet jeśli Hawking powielał pogląd znany mu z lat 80-tych i wcześniejszych to należy uznac', że się z nim zgadzał.

Zauważmy, że Hawking nie popełnił błędu czy nieścisłości związanej z relatywistycznym paradoksem Zenona. Udało mu się tego uniknąc' tylko dlatego, że w jednym zdaniu odwołał się do masy i energii.

Została popełniona jedynie typowa nieściłośc' związana z fotonami. Otóż w sensie przyjętej przez Hawkinga konwencji masy M ("m") foton nie jest bezmasowy (M=E/c^2=hf/c^2). Natomiast oczywiście jest on bezmasowy w sensie masy m=m0=0. Ten problem językowy jest tak naprawdę główną genezą całego sporu M versus m=m0 już nie tylko dla fotonów.

REFLEKSJE
Wszystkowiędzący będą to teraz pewnie deprecjonowac', że jakoby fizyki nie można się uczyc' z książek popularnych, i że takie rzeczy opowiada się ludziom/uczniom/studentom w formie bajeczki dla "przygłupów". Otóż nie ma zgody na takie stawianie sprawy. Innymi słowy jak mówimy o fizyce to mamy mówic' prawdę niezależnie do kogo mówimy. Ponadto szanujemy własnych słuchaczy. Myślę, że Hawking wierzył w to co pisał i nie robił tego dla pieniędzy, ale dla sławy i nauki - w to zaś ja wierzę.
Załączniki
Hawking 1.jpg
Hawking 2.jpg
Hawking 3.jpg
Hawking 4.jpg
Awatar użytkownika
Rodrigues
 
Posty: 429
Rejestracja: 17 gru 2012, 7:38

Re: Upiór w Operze, czyli o kilku takich, co ukradli eter.

Postautor: Rodrigues » 21 mar 2018, 22:56

Mówienie o Hawkingu w tym wątku jest ukonstytuowane jego poglądami na temat masy zgodnymi z poglądami prezentowanymi tutaj. O ile np. bracia Szostkowie próbowali zyskać popularność na przekreślaniu E=Mc^2, to Hawking oparł swoje bestsellery tylko na E=Mc^2.

Hawking urodził się w 1942, więc nie mógł już uczestniczyć w powstawaniu teorii względności i mechaniki kwantowej. Jednak jak zobaczymy jego dokonania stawiają go w pierwszym szeregu fizyków największego formatu. Tezę tę postaram się udowodnić na podstawie faktów.


Aria II. Dokonania Hawkinga

    1. Twierdzenie o osobliwości kosmologicznej.

Hawking razem z Penrosem udowodnili kilka twierdzeń o osobliwościach czasoprzestrzeni. Pewne założenia o materii prowadzą nieuchronnie do istnienia dwóch rodzajów osobliwości: przestrzopodobnej i czasopodobnej. Ta pierwsza to osobliwość czarnych dziur, a ta druga to osobliwość typu wielkiego wybuchu. Nieco improwizując założę, że tą pierwszą znalazł Penrose, a ta druga to wkład Hawkinga. Potem postaram się zweryfikować to założenie.

    2. Prace na temat rozszerzania się Wszechświata i teorii z inflacją, czyli właściwie teorią wielkiego wybuchu.

Ten punkt nie jest może zbyt konkretny, ale może uda się potem coś mocnego ustalić. W każdym razie istotne mogę być tutaj również wyniki negatywne - jak np. wykazanie niemożliwości realizacji inflacji wg Lindego.

    3. Wyprowadzenie wzorów na promieniowanie czarnych dziur: entropię, temperaturę, moc.

To prawdopodobnie największe osiągnięcie Hawkinga i najbardziej fizyczne. Mimo całej abstrakcji czarnych dziur to promieniowanie Hawkinga to czysta fizyka i to nawet fenomenologiczna. Promieniowanie to przedstawia się często jako wspólny wynik teorii względności oraz mechaniki kwantowej, czyli pierwszy wynik grawitacji kwantowej. Pewnie to prawda, ale może bardziej jest to wynik z termodynamiki. Jeśli tak do tego podejdziemy to zobaczymy, że nie jest to efekt niemożliwy do zrozumienia.
Celowo nie stwierdziłem, że Hawking był odkrywcą swojego promieniowania. Nie chodzi mi tu bynajmniej, że odkrycie teoretyczne to jeszcze nie odkrycie. Chodzi o to, że sama hipoteza promieniowania oraz entropii została wysunięta przez innych uczonych. Hawking udowodnił te hipotezy wyprowadzając konkretne wzory. Jak Newton oparł się na hipotezie Hooke'a, a Einstein bazował na Lorentzie i może na Poincary'm, to Hawking też miał swoich "gigantów". Szczegóły potem.

    4. Koncepcja Wszechświata bez brzegu oparta na czasie urojonym w otoczeniu osobliwości kosmologicznej, która dzięki niemu jest usuwalna.

Bardzo ciekawa i efektywnie rozsądna koncepcja kreowania się czasu w początkowym Wszechświecie. Nie znam jednak w tej chwili konsekwencji matematycznych euklidesowej OTW oraz nie wiem jak miałby wyglądać mechanizm powrotu do zwykłej OTW. Innymi słowy problem osobliwości pierwotnej przesunął się dalej.

    5. Propozycja "top down cosmology" wyjaśniająca ewolucję Wszechświata do stanu obecnego z superpozycji kwantowej wielu stanów początkowych.

Pomysł ten był opracowany w 2006 wraz z Hertogiem. Natomiast jego idea jest już obecna w Krótkiej historii czasu z 1988. Jest to śmiały pomysł oparty na zastosowaniu mechaniki kwantowej do całego Wszechświata. Innymi słowy jest to rozwiązanie rodem z grawitacji kwantowej. Generalnie w teorii tej mamy problem z interpretacją superpozycji różnych stanów geometrycznych czasoprzestrzeni. Natomiast Hawking i Hertog pokazali jak te trudności przekuć na korzyść w kontekście interpretacji problematycznego stanu początkowego Wszechświata. Otóż stan początkowy Wszechświata wg top down cosmology był stanem złożonym (superponowanym - niejednoznacznym). Dopiero stan obecny wybrał niejako w akcie pomiaru istot rozumnych jeden stan klasyczny. Takie rozwiązanie jest w duchu zasady antropicznej (chyba nawet w silnej postaci). Ja bym nawet nazwał ją darwinowską teorią doboru naturalnego dla Wszechświata. Koncepcja ta jednak może się nie spodobać "historykom" (albo przeciwnie spodobać), gdyż wynikało by z niej, że nie da się wskazać jednego scenariusza wielkiego wybuchu. Aby to zrobić należało by się cofnąć do tamtego okresu i dokonać pomiarów - a wiemy, że to nie jest możliwe.

Warto też dodać, że Hawking dążył do wyjaśnienia spontanicznej kreakcji Wszechświata, którą pierwotnie dopuszczałaby zasada nieoznaczoności, a następnie do wyjaśnienia dlaczego taki Wszechświat trwa dalej. Jako naukowiec poszukiwał takiego rozwiązania bez odwoływania się do ingerencji Boga. Naukowo należy docenić takie podejście, w zasadzie jako jedyne słuszne - dostępne. Być może nie oznacza to jednak, że nie da się temu potem nadać interpretacji teologicznej. Nie będę tutaj rozstrzygał tych kwestii, stwierdzę tylko, że sam Hawking wypowiadał się pod koniec życia w tym temacie z niespotykaną wcześniej śmiałością. Należy szanować go za taką odwagę wypowiedzi i wiarę w we własne analizy ontologiczne.

    6. Analiza zagadnienia utraty informacji w czarnych dziurach. Wysunięcie hipotezy kodowania informacji o materii wpadającej do czarnej dziury potencjalnie w promieniowaniu Hawkinga.

To jest dla mnie najbardziej niejasne zagadnienie jakie tu przedstawiam. Dość powiedzieć, że Hawking na jego temat zmieniał zdanie radykalnie, ba raz nawet stwierdzi, że czarne dziury nie mogą istnieć jeśli miałyby niszczyć informacje. Ja osobiście nie rozumiem (nie wiem) skąd wynika u Hawkinga takie przywiązanie do informacji. Czym innym jest entropia, a czym innym informacja. Co do tej pierwszej są określone prawa zachowania lub wzrostu, a o tej drugiej nie znam żadnych praw fizycznych ( nie znaczy, że takowe nie powstają - teoria informacji kwantowej). Dodam tylko, że analiza entropii w czarnych dziurach doprowadziła do teoretycznego odkrycia promieniowania Hawkinga. A do czego prowadzi analiza informacji - zobaczymy.

    7. Hawking pokazał, że o skomplikowanych problemach fizyki teoretycznej można i trzeba (sic) mówić prostym językiem. Przesunął w ten sposób granicę pojmowania fizyki zarówno dla siebie jak i dla wszystkich.

Tego aspektu należycie nie docenią naukowcy nurtu głównego, dla których liczą się wymierne osiągnięcia naukowe. Natomiast jest to bardzo ważne. Myślę, że to było uwarunkowane formą niepełnosprawności Hawkinga. Otóż jego głównym orężem była myśl, która w ograniczonym stopniu mogła być wsparta jakimiś formalnymi rachunkami. Po prostu Hawking w penym momencie życia nie mógł już ich efektywnie wykonywać fizycznie. Pozostały jedynie rachunki w pamięci oraz pomoc współpracowników naukowych. Jednocześnie najważniejsze stały się wtedy pomysły koncepcyjne o których można było opowiadać także szerszemu audytorium.
Awatar użytkownika
Rodrigues
 
Posty: 429
Rejestracja: 17 gru 2012, 7:38

Re: Upiór w Operze, czyli o kilku takich, co ukradli eter.

Postautor: Rodrigues » 31 mar 2018, 20:00

Aria III. Dzień oficjalnego pogrzebu Hawkinga

Hawking nie tylko "wybrał" sobie magiczne daty urodzin i śmierci, ale również jego pogrzeb odbył się w czasie Wielkanocnym. W Wielką Sobotę 31 marca 2018 odbyły się uroczystości z trumną z ciałem uczonego.

Główna ceremonia odbyła się w kaplicy uczelnianej Cambridge. W środku było około 500 zaproszonych gości, a na zewnątrz dość spory tłum ludzi. Elektryzującym momentem ceremonii było czytanie fragmentu Biblii przez aktora, który za rolę Hawkinga zdobył Oscara.

Jak rozumiem ciało Hawkinga będzie skremowane, a urna z prochami dopiero w czerwcu zostanie przewieziona do opactwa Westminsterskiego w Londynie. Zatem Hawking spocznie obok Newtona, Lorda Kelvina, Rutherforda, Thomsona oraz Darwina. Opactwo Westminsterskie jest miejscem koronacji i pochówków królów Anglii:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Opactwo_Westminsterskie

O grobie Thomsona jest tutaj:

http://www.westminster-abbey.org/our-hi ... hn-thomson

Prochy Hawkinga mają być złożone bezpośrednio obok grobu Newtona. Domyślam się, że kremacja jest podyktowana pochówkiem w tak prestiżowym miejscu. Bowiem rozumując logicznie Hawking jako przeciwnik utraty informacji nie powinien być zwolennikiem kremacji, która niszczy nawet informacje DNA.

Na więcej konkretów i na tablicę nagrobną ze wzorem musimy poczekać do czerwca.
Załączniki
sei_3243556.jpg
Na grobie Hawkinga ma być wyryty ten wzór na entropię czarnych dziur.
skynews-hawking-funeral_4269831.jpg
stephen-hawking-funeral-692842.jpg
Bez żony Hawkinga pewnie nie byłoby Hawkinga, a przynajmniej nie takiego. Dziękujemy.
Awatar użytkownika
Rodrigues
 
Posty: 429
Rejestracja: 17 gru 2012, 7:38

Poprzednia

Wróć do O wszystkim innym

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron